logo banner
KW Toruń > Z...

Aktualności

Z KLUBOWEGO ARCHIWUM

24 maja 2021, godz. 19:19

W sierpniu 1998 roku w Himalaje wyruszyła wyprawa Klubu Wysokogórskiego w Toruniu. Jej celem było poprowadzenie nowej drogi na dziewiczy, wschodni wierzchołek Gyachung Kang (7930 m n.p.m.). Kierownikiem wyprawy został Ludwik Wilczyński, najbardziej doświadczony i mający na swoim koncie najwięcej dokonań. Jednak tak naprawdę spiritus movens był Dariusz Kopczyński, błyskotliwy alpinista, ówczesny prezes Klubu oraz niezrównany twórca i bohater niezliczonych anegdot. Skład wyprawy uzupełniali Lech Flaczyński, Bogusław Kowalski, Jacek Szczurek oraz Wojciech Wiwatowski. Ponadto wspinaczom towarzyszyli trekkersi Janusz Marzygliński i Kazimierz Pfont, bez pomocy których nie udałoby się zebrać funduszy na pokrycie kosztów wyprawy, a także nestor naszego Klubu Wojciech Szymański i jego wnuczka Marta.

Po dotarciu do Kathmandu i załatwieniu formalności uczestnicy wyprawy przelecieli do Lukli, a stamtąd ruszyła karawana, początkowo wspólnie z trasą pod Mount Everest, a za Namcze Bazar w stronę Gokyo, Cho Oyu i sąsiadujący z nim Gyachung Kang. Po założeniu bazy w górę lodowca ruszyły kolejne zespoły. Jak się okazało, wyprawa trafiła na wyjątkowo niekorzystne warunki. Dostępu do góry bronił długi i mocno spękany lodowiec, z trzema wyraźnymi progami porównywalnymi z Ice Fall pod Everestem. Największym problemem okazała się temperatura, w ciągu dnia panowały upały. Poruszanie po lodowcu było nie tylko żmudną pracą, ale przede wszystkim było bardzo niebezpieczne. W związku z tym przyjęto taktykę poruszania się wyłącznie w nocy. Rano około godziny 9:00 lodowiec ponownie stawał się pułapką pełną szczelin. Z tego powodu postępy były bardzo słabe i okupione dużą utratą sił oraz motywacji. Dopiero po ponad dwóch tygodniach działalności założony został obóz trzeci, u podnóża celu. Krótko potem nastąpiło blisko tygodniowe załamanie pogody. Kolejne wyjścia odbywały się w fatalnych warunkach, temperatura nie uległa zmianie, doszło natomiast żmudne torowanie w śniegu. 4 października w obozie trzecim znaleźli się Lech Flaczyński, Bogusław Kowalski, Dariusz Kopczyński oraz Wojciech Wiwatowski. Dwa dni później w ścianę wbili się dwaj pierwsi. Wspinaczom udało się osiągnąć wysokość około 7 tys. m n.p.m., jednak tak jak niemal podczas całej wyprawy, jeszcze przed południem temperatura podniosła się do powyżej dwudziestu stopni Celsjusza. Tempo dramatycznie spadło, aż w końcu Lechu z Bodziem zatrzymali się. Po długich wahaniach i rozmowach przez radiotelefon z Darkiem i Wojtkiem prowadzący zespół postanowił się wycofać. Drugi zespół również ocenił, że w tych warunkach nie ma szansy na zdobycie szczytu. Kuluar, którym poruszali się Flaczyński i Kowalski, wychodzi na grań na wysokości około 7630, a stamtąd do szczytu trzeba byłoby pokonać długą i postrzępioną nawisami grań.

Wyprawa na Gyachung Kang była ostatnią dużą ekspedycją naszego Klubu, kolejne wyruszały już w małych zespołach na niższe, ale zdecydowanie trudniejsze technicznie cele. Przypominając tę wyprawę prezentujemy film nakręcony przez Lecha Flaczyńskiego.

FILM: Wyprawa Klubu Wysokogórskiego w Toruniu na Gyachung Kang (7930 m n.p.m.) 1998 r.

Zapraszamy do oglądania.

dodał: tomi
Komentarze (0) - dodaj swój komentarz

Copyright © 2008 KW Toruń, kontakt