|
|
SerwisKW ToruńLogowanieprzypomnij hasło zarejestruj sięPartnerzy | AktualnościPRZESIŁY CZERWCOWE - CZĘŚĆ II: WŁADCY KOMARÓW17 czerwca 2010, godz. 09:10
Tak pięknie się wszystko układa w tym sezonie, że wyjazd w skały naszych klubowiczów jest niemal gwarancją mniej lub bardziej trudnych prowadzeń. Nie inaczej było i tym razem. Magda Siostra Gromadzka konsekwentnie wzbogaca swój wykaz przejść. Tym razem Madzia poprowadziła swoją drugą drogę VI.3 PP, którą jest absolutny klasyk w tym stopniu, czyli podlesicki Kameleon. W opinii wielu z nas to jedna z najładniejszych sześć-trójek na całej jurze i wzorzec stopnia VI.3. Osobiście polecam każdemu :). Oprócz tego Magda doskonaliła się w DDS-ach prowadząc Zacięcie Żółtej Ścianki VI oraz kolejny klasyk - Rysę Trzech Andrzejów VI+ RP. Jacek Jaca Marciniak zrealizował swój pierwszy mały, acz ambitny tradowy cel i powlekł w stylu OS Kołkówkę VI.1+ na Dziewicy (drogę słynną w toruńskim środowisku z międzygwiezdnego lotu jakiego doświadczył na niej obecny Prezes ;)). Psycha Jacy została tym prowadzeniem wyraźnie wzmocniona i nasz mężny łojant chciwie zerka już w stronę bardziej ambitnych tradowych celów. Szymon Demon Grzeszkowiak konsekwentnie rozprawia się z demonami przeszłości wpinając się do stanowisk dróg, które w minionych sezonach skutecznie odpierały ataki klubowego zwierzaka. Tym razem Demon dał się poznać jako miłośnik światów Tolkienowskich i pokonał klasyk Okiennika Skarżyckiego Władcę Pierścieni VI.5 PP. Z radości dzień później Szymon zatańczył Kazaczoka VI.4+ PP na podlesickiej Bibliotece. Na tej samej skale klubowy weteran i członek Rady Starszych toruńskiego KaWu Rafał Gruszka Gruszczyński wciągnął Kant Finansowy VI.5 PP i tak jak w przypadku Demona i Władcy, było to łagodzenie zadawnionych waśni z tą bardzo ładną drogą. To druga sześć-piątka w dorobku Gruszki. Poprzednia padła pięć lat temu, Gruszkę podobnie jak teraz asekurował Demon. Obecna została załojona pięć lat po trzydziestych urodzinach. I jak tu nie wierzyć w magię? ;) Sezon w pełni. Chwytajcie szpej i ruszajcie w skały, góry czy gdzie tam Was poniesie, byle co najmniej pionowo było. A w uszach niech dźwięczą Wam nieco sparafrazowane słowa legendarnego trenera FC Liverpool Billa Shankly'ego: Wspinanie nie jest sprawą życia i śmierci. To coś dużo bardziej ważnego. Respect P.S. Z pozoru tajemniczy tytuł niniejszego niusa nawiązuje do ilości komarów, jaką możecie spotkać wieczorem pod skałami...
Komentarze (2) - dodaj swój komentarz Michał, 18 czerwca 2010, godz. 07:11 Gruszka-to zakładając że Demon nie zapomni sztuki asekuracji 6.7 siekniesz w oklicach 45 ;) gruszka, 18 czerwca 2010, godz. 10:17 Taki mam plan :). Właśnie ustawiam sobie dziesięcioletni makrocykl ;). |
| Copyright © 2008 KW Toruń, kontakt | |