logo banner
KW Toruń > SEN...

Aktualności

SEN MOCY LETNIEJ - CZĘŚĆ III: SPALENI SŁOŃCEM

19 lipca 2010, godz. 22:26

Pogoda w ostatnich tygodniach przypominała tą, która zwykle panuje w rejonach zwrotnikowych. Niezwykłe jak na klimat naszego kraju upały skutecznie utrudniały wspinaczkową aktywność. Mimo tak niesprzyjających okoliczności przyrody (parafrazując słynną kwestię Jana Himilsbacha) nasi dzielni i niestrudzeni w wertykalnych bojach klubowicze postarali się o kilka ładnych prowadzeń.

Na bohaterkę ostatnich kilku dni wyrasta Sara Bambina Mężydło, która dwukrotnie biła swoje rotpunktowe dokonania na polskiej jurze prowadząc Kameleona VI.3 PP (Biblioteka, Podlesice), Strychninę VI.3 PP (Apteka, Podlesice) oraz Miłość w windzie VI.3+ PP (Turnia nad Kaskadami, Góra Zborów). O ile Strychnina ma opinię raczej lajtowej w swoim stopniu drogi, o tyle Kameleon może uchodzić za wzorzec solidnego VI.3 i należy do grona absolutnych klasyków na całej jurze. Miłość... zaś to droga o ugruntowanej od wielu lat wycenie. Dlatego przejścia Sary należy uznać za co najmniej bardzo dobre :). Prowadzeniami tymi Bambina dowodzi, że zeszłoroczna forma nie była jednorazowym incydentem w jej wspinaczkowej karierze. Czekamy na więcej!

 

photo1

Super-Sara w super formie (fot. Gruszka)

Wracający po kontuzji do formy Tomek Tomi Grajpel także postarał się o dwa ładne prowadzenia. Pierwsze z nich to Kazaczok VI.4+ PP (Biblioteka, Podlesice), drugie to Atak glonów - epizod pierwszy VI.5 PP na Jastrzębniku (Podlesice). Przygoda Tomiego z Atakiem glonów rozpoczęła się rok temu, ale wówczas lipcowe upały i problematyczna wpinka do stanu okazały się być przeszkodami nie do przejścia. Tym razem Tomi wykorzystał daną przez naturę szansę (w postaci radykalnego spadku temperatury) i rozprawił się ze słynącą z wyjątkowej urody drogą. Trudno w to uwierzyć, ale jest to pierwsza od 2008 roku sześć-piątka poprowadzona przez Tomiego, który w ostanich latach skupił się głównie na trudnych liniach ukrytych w teutońskich lasach. Zastanawiam się co będzie się działo gdy Tomi w pełni wyleczy kontuzję i wróci do swojej standardowej dyspozycji.

 

photo2

Tomi śmieje się kontuzjom prosto w twarz i sieka
sześć-piątki (fot. Gruszka)

O Jacku Jacy Marciniaku pisałem w samych superlatywach w niusie poprzednim. Przepowiadałem w nim kolejne trudne tradowe prowadzenia Jacentego i, jakby to rzec, się nie myliłem. Tym razem Jaca przeskoczył na wyższy stopień tradowego wtajemniczenia prowadząc Komin Gwoździa VI.2+ PP na Kołoczku oraz Analizę organoleptyczną VI.3 OS na Bibliotece. Komin gwoździa (autorstwa Krzyśka Pankiewicza) to honorny kilkumetrowy off-width na lewo od Cudaczka, na który na pewno nie raz patrzyliście myśląc w jaki sposób da się po tym wspiąć :). Jak zademonstrował to Jaca najlepiej zrobić to wciskając się jak tylko głęboko się da do rzeczonej przerysy. Pierwszą próbę przerwał lot na solidnym heksie, druga próba zakończyła się już sukcesem. Swoją drogą, ciekawe na ile wyceniliby Komin Gwoździa amerykanie ;).

Druga z wymienionych linii to DDS autorstwa Staszka Piecucha wiodący efefktowną rysą w dachu małej biblioteckiej groty na prawo od ścianki z Bambo 2. Analiza organoleptyczna padła po solidnej walce, Jaca tkał przeloty bardzo gęsto, telegrafy dopadły go już na pierwszych kilku metrach, wspinał się przy użyciu rąk i nóg (standard), pleców (mniej standardowo), brzucha i głowy (poza wszelkimi standardami), sapał jak dwie lokomotywy, zniszczył piękną zieloną koszulkę marki Lee, a jego wspomniane już plecy po zakończeniu walki z rysą przypominały plac zabaw wyposażonej w wyjątkowo ostre pazury kotki ;). Per aspera ad astra... Jeśli o mnie chodzi, to jest to na razie topowy tegoroczny OS (biorąc pod uwagę nie tylko techniczne trudności drogi, ale także te czynniki, których nie sposób zamknąć w tzw. cyfrze).

W dalekim Ceuse Agata Agatka Wiśniewska poprowadziła swoją kolejną ósemkę a, Carte Blanche PP. Regularność z jaką Agatka wciąga kolejne ósemki jest naprawdę godna pozazdroszczenia. Chwilowo nasza topowa klajmberka relaksuje się nad Biebrzą, ale już niebawem wraca na francuską ziemię by spędzić tam niemal miesiąc, więc pewnie sieknie coś hardego.

Last, but not least, Łukasz Grabowski ustanowił swój rotpunktowy rekord prowadząc (w czwartej przymiarce) śliczny klasyk Sokolików Zulu Gulę VI.2+/3 na Tępej.

Power & Equality

dodał: gruszka
Komentarze (1) - dodaj swój komentarz

bodziu, 24 lipca 2010, godz. 19:50 Gratulacje szczególnie dla Jacka.
Komin Gwoździa miał pierwotnie wycenę VI+
i tyle daliby mu za Wielką Kałużą.

Widziałem spadających z tej drogi mocarzy bohaterów niusów krajowych. Znam chyba tylko jedną osobę, która zrobiła to OS.

Bodziu
Copyright © 2008 KW Toruń, kontakt