logo banner
KW Toruń > KU-MAJ...

Aktualności

KU-MAJ RUTY - CZĘŚĆ I, CZYLI WEEKEND MAJOWY

7 maja 2009, godz. 22:02


Majowy nie tak długi weekend obdarzył nas wspaniałą pogodą. Toruńska wspinaczkowa nawałnica zatrzymała się (jak zwykle ostatnimi czasy) w Podlesicach, a jej nieliczne odłamki rozproszyły się także po innych rejonach. Zatem ad rem!

Na Jurze Północnej zameldowali się: Paweł Kuku Kuczyński, Jacek Jaca Marciniak w towarzystwie swojej lepszej połowy Iwony, Zbyszek Klem Olszewski, Tomek Ciupacabra Osypiński, Rafał Gruszka Gruszczyński, Agnieszka Stefka Stefanowicz, Olek Olo Urbański, Ania Końcówka Orłowska, Kuba Gruh Gruszczyński, Ola Zagubień oraz Paweł Pablo Daniel. Aż się ciśnie na usta: niezła zgraja! Przy tak licznej reprezentacji Grodu Kopiernika nie mogło się obyć bez trudnych prowadzeń i spektakularnych porażek.

 

photo1

Toruńska eskadra pod Wodną Skałą (fot. A. Stefanowicz)


Najlepsze prowadzenie przypadło w udziale Jacy Marciniakowi, który powlekł bardzo popularny Kaprys Bogów VI.5+ PP na Turni nad Kaskadami i tym samym podniósł swój rotpunktowy max w polskim wapieniu. Po zeszłorocznej krótkiej Kapryśnej przygodzie tym razem sympatycznemu Jacentemu wystarczyły trzy przymiarki, żeby rozprawić się z podlesickim klasykiem. Niestety, droga padła już pierwszego dnia wspinania, więc Jaca miał małe problemy ze znalezieniem celu na kolejne dni. Ale jakoś dał radę, przy czym nie omieszkał poprowadzić tego i owego na własnej.

 

photo2

Kapryśny Bóg we własnej osobie (fot. A. Stefanowicz)


Bardzo dobry wyjazd zaliczył też warszawski przedstawiciel KW Toruń Tomek Ciupacabra Osypiński, który poprowadził Kameleona VI.3 PP na Bibliotece oraz Zwierciadełko VI.3+ RP na Wodnej Skale. Na bibliotekowego gada od dłuższego czasu chrapkę miał również Olek Olo Urbański, i koniec końców udało mu się go upolować sobotniego popołudnia (również w stylu PP). To najlepsze jurajskie prowadzenie w wykonaniu Olka.

 

photo3

Tomi Ciupacabra restuje na Kameleonie VI.3, Biblioteka (fot. R. Gruszczyński)

 

photo8

Nieustraszeni pogromcy kameleonów (fot. A. Stefanowicz)

 

Gruszka przed wizytą w Podlesicach odwiedził wspólnie z Kukiem i Stefką podkrakowską Dolinę Brzoskwinki gdzie udało mu sie skonsumować króciutkie (trzy wpinki) Brzoskwinie w Salewie w stylu najszlachetniejszym. Droga ma rzekomo reprezentować stopień VI.3+, choć zdaniem samego zainteresowanego to gruba przesada. Łupem Gruszki padło również bulderowe Nie ma mocnych VI.4 PP na Bibliotece.

 

photo4

Gruszka wbija się z bulder z Nie ma Mocnych VI.4, Biblioteka
(fot. A. Stefanowicz)

Nieco inny kierunek obrali Agata Agatka Wiśniewska i Cezary Ojciec Dyrektor Modrzejewski udając się (jako pierwsi przedstawiciele KW Toruń) do czeskich Łabskich Piaskowców. Rejon podobno jest fantastyczny, oferuje niesamowite wspinanie w niezwykłych formacjach i w wyjątkowej skale. Jeśli zaś chodzi o trudności psychiczne, to porównanie tego rejonu do Adrspach wypada podobno tak samo jak porównanie horrorów hollywoodzkich, do tych produkowanych na dalekim wschodzie - jest straszno, ale nie tak bardzo i więcej da się przewidzieć. Podczas trzydniowego pobytu Cezaremu udało się okiełznać jakąś bliżej nieokreśloną drogę o trudnościach IX coś tam (skala saska), co w przeliczeniu na skalę francuską może dać absolutnie dowolny wynik :). Agatka poruszała się głównie w stylu TR, i od czasu do czasu prowadziła coś w dolnym przedziale trudności. Podobno bała się tak jak na horrorach japońskich, więc na razie odradzamy jej wizytę w tym straszniejszym ogródku. 

W zasadzie możemy uznać, że sezon w pełni więc pora włożyć Kij w Mrowisko, czyli uruchomić naszą Złośliwą Rubrykę Wiadomości Negatywnych.

W kategorii spektakularne porażki o pierwsze miejsce zaciekle walczyli Klem z Gruhem, i tym razem to ten drugi zasłużył na palmę pierwszeństwa waląc się niczym stara kamienica z Korczakowej Lekcji Tańca VI.4. W serii niefortunnych prób prowadzeń Kuba poległ najpierw w 3/4 drogi, potem odpalił jeszcze dwukrotnie liżąc już łańcuch tej wytrzymałościowej ruty. Odpowiedź na pytanie jak to możliwe kryje sie gdzieś między siedmioma a dziesięcioma kilogramami żywej wagi ;). Być może pod niniejszym linkiem Kuba znajdzie sposób na rozwiązanie swoich wspinaczkowych niemocy.  Na Lekcji poległa też lepsza połowa Kuby, czyli Ola, choć jej porażki nie były nawet w połowie tak efektowne jak te Gruha Kuby.

 

photo5

No nie pykło... (fot. A. Stefanowicz)

Przywołany wyżej Klem tym razem nie poradził sobie z Fantastyką Naukową (bynajmniej nie autorstwa Lema) na Turni nad Kaskadami. Wbrew temu na co mogłaby wskazywać nazwa tej drogi nie na tym rzecz polega by latać tu międzygwiezdnie, lecz by krzepko się trzymać i sprawnie teleportować na odległość około dwudziestu metrów. Mamy nadzieję, że Klem będzie o tym pamiętał przy kolejnych lekturach treści fantastycznych. Na tym nie koniec. Rozmiłowany w płci pięknej i nauce Klem (cóż za wysmakowany mariaż) postanowił oddać się Kobietom i Medycynie za VI.4+  (Wodna Skała) dnia następnego. Tym razem nie dość, że dostał kosza, to jeszcze oblał egzamin. Bywa... Swoich niemałych umiejętności wspinaczkowych Klem dowodzić nie musi, więc pewnie wkrótce napiszemy o nim w zupełnie innym tonie.

 

photo6

Klem na Kobietach i Medycynie VI.4+, Wodna Skała (fot. A. Stefanowicz)

Ania Końcówka Orłowska zainspirowana wyrażoną w jednym z wcześniejszych newsów Zasadą Królika urobiła pół Kameleona, po czym natychmiast (aby przypadkiem królika nie złapać!) porzuciła go na rzecz niejakiego Zwierciadełka VI.3+ na Wodnej Skale. Nie mamy pojęcia co Zwierciadełko powiedziało, natomiast na pewno okazało się być dość strome i całkiem gładkie. Królików do gonienia nie brakuje, zawsze można sie przerzucić na pogoń za innym, więc Ania sezonu raczej nie zmarnuje :p.

 

photo7

Ania przegląda się w Zwierciadełku VI.3+, Wodna Skała (fot. A. Stefanowicz)

Gruszka bardzo marzył o poprowadzeniu obłej diagonalnej rysy Nieodwracalne Utracenie VI.3+/4 na Trzech Siostrach w Mirowie, ale weryfikacja owych marzeń okazała się być niemal natychmiastowa. Droga ma niestety więcej niż 5 trudnych ruchów, chwyty są raczej duże i obłe, więc ani zapiąć nie ma jak, ani fakerem chycić oblaka nie sposób. Gruszka stoczył trzy heroiczne boje i sapiąc niczym stara lokomotywa dotarł w najlepszej próbie do miejsca, w którym rysa zaczyna się kończyć :). Dalej jest jeszcze mały bulderek po znacznie lepszych (tzn. mniejszych) chwytach. W opini zainteresowanego jest cień szansy urobic drogę na dwa wyciągi, w dwójkowym zespole i zmieniając się na prowadzeniu.

Słyszeliście zapewne o projekcie Cztery Żywioły Marcina Yeti Tomaszewskiego (info tutaj). Paweł Kuku Kuczyński postanowił, że nie będzie gorszy i wciela w życie projekt pod nazwą Cztery Miejsca do Leżenia. Pierwszy etap tego śmiałego przedsięwzięcia został zrealizowany ubiegłego lata, o czym pisaliśmy tutaj. Tym razem Kuku rozpoczął sezon od mocnego uderzenia i wykminił pierwszorzędne miejsce leżące pod Wodną Skałą w Podlesicach. Pogoda była łaskawa i poleżeć zacnie się dało. A wydawać by się mogło, że Kołoczek to rejon do cna wyeksplorowany. Czekamy z podnieceniem na realizację kolejnych dwóch etapów projektu Kuka. Wycior będzie jak nic.

 

photo9

Kuka miejsce do leżenia. Jak widać Gruszka próbuje podpiąć się pod projekt :)
(fot. A. Stefanowicz)

 

photo10

Na tym poleżeć się nia dało... (fot. R. Gruszczyński)

 

To na razie tyle o Podlesicach. Jeszcze tam wrócimy. Z Olem.

One Love & Big Respect

Crew-X8 rules!

P.S. Mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem, a jeśli tak się stało to proszę o stosowną informację.

P.P.S. Na pewnej toruńskiej stronie internetowej pojawiła się sugestia jakoby autor niniejszego elaboratu oddawał się zimą treningowi wytrzymałości. Niniejszym pargnę zdementować te plotki - wytrzymałości nigdy nie trenowałem i trenował nie będę.

 

dodał: gruszka
Komentarze (4) - dodaj swój komentarz

x, 8 maja 2009, godz. 07:44 "skonsumować króciótkie (trzy wpinki) rzoskwinie w Salewie" - myślałem, że króciutkie jest poprawnie...
pk, 8 maja 2009, godz. 08:41 coś mieszasz, gruszeczka...KRÓCIUTKIE!!!!
gruszka, 8 maja 2009, godz. 11:01 Racja, racja. Już poprawione.
gruszka, 11 maja 2009, godz. 23:29 Przez przypadek wpisałem trudność Kaprysu Bogów VI.5/5+. Droga oczywiście wyceniona jest na VI.5+ (w tekście już poprawione).
Copyright © 2008 KW Toruń, kontakt