logo banner
KW Toruń > Teksty > Akut

Teksty

Akut

12 stycznia 2008, godz. 19:11

Wczoraj wróciliśmy z Dolomitów i myślę, że "wskazanym" byłoby podzielić się garścią informacji o naszym przejściu. Akut ma 15 wyciągów (VII+, VIII-, VIII-, IX, IX-, VIII+, VII, VI+, VII-, X-(?), VI, VI-, V+, V+, VII-) z czego robi się kawał całkiem niezłego wspinania ;-). Z tego co wiemy było to pierwsze w pełni klasyczne powtórzenie drogi - zespół czeski powtórzył drogę nie dokońca klasycznie RK).


Przebieg drogi (fot. Harald Gasser)

Droga jest w większości ubezpieczona hakami i spitami w "bardzo górski sposób". Trudniejsze wyciągi są na ogół obite przyzwoicie ale z tymi łatwiejszymi (VIII+ i mniej) bywa różnie! Stanowiska oprócz dwóch są ospitowane. Największym problemem jest olbrzymie nagromadzenie trudności, kruszyzna (miejscami całkiem spora) i całkowity brak śladów przejścia (gdzieniegdzie ślady po butach - prawdziwy OS).

Najpierw poszliśmy na rozpoznanie pierwszych 5 wyciągów, gdzie okazało się, że wcale nie będzie tak łatwo jak nam się wydawało! Wyciągi IX i IX- opatentowaliśmy tak w 60%. Ostateczne natarcie nastąpiło w poniedziałek 16 sierpnia o 8 rano (było dość zimno). Wiedzieliśmy, że kluczem do skończenia było przejście tych dwóch trudnych wyciągów od pierwszej próby! Na szczęście koło 3-4 wyciągu trochę się ociepliło co dawało szanse na ich przejście. Najpierw Czarek po pięknej walce prowadzi wyciąg IX, a potem ja IX-. Niby padły od pierwszej próby, ale pojawia się inny problem, od zimna zaczynają nas łapać skurcze w przedramionach. Z pomocą przychodzą tabletki przeciwbólowe, które "na wszelki wypadek" wzięliśmy ze sobą i trochę ten ból łagodzą! Kluczowy okazuje się 6. wyciąg VIII+, który pokonujemy dopiero za 4 próbą - bardzo trudne miejsce na początku, a potem wymagająca wspinaczka kruchym terenem przy marnej asekuracji.

Szansa poprowadzenia dziesiątego wyciągu X- przy tej pogodzie i zmęczeniu relatywnie spada i jesteśmy do tego coraz sceptycznie nastawieni (najgorsze były te pieprzone skurcze). By się do niego dostać pokonujemy kilka łatwiejszych wyciągów, potem wyciąg VIII- pokonany przez Czarka i jakoś pod kluczowym dachem nastroje się poprawiają, bo nie wygląda to najgorzej i jakaś tam szansa istnieje. Stwierdzamy po krótkiej naradzie, że pójdę ja (dachy to moja ulubiona formacja -) ). Najpierw idę A0 aby wyczaić patenty, jakoś nienajgorzej idzie, więc po dojściu do stanowiska końcowego i zjechaniu do Czarka postanawiam iść. Wyciąg pada od pierwszej próby, choć musze przyznać, że od połowy ze stałymi skurczami w przedramionach. Miejsce jest niesamowite - 300 m lufy pod tyłkiem i poziomy dach. Co do trudności tego wyciągu to mam małe wątpliwości, ale obiektywne wypowiedzenie się jest bardzo trudne, ponieważ zdecydowanie mi przypasił.

Potem jeszcze "tylko" 5 wyciągów od V+ do VII-, dość skomplikowanych orientacyjnie i z nienajlepszą asekuracją (od 2 do 5 przelotów na wyciągu), w tym 2 ostatnie mokre. Po 13 godzinkach wspinania, praktycznie bez odpoczynku, o 21:00 przy świetle czołówek meldujemy się na szczycie, ciągle nie wierząc, że droga "padła". Jeszcze krótka debata, czy kiblujemy - jesteśmy w chmurach, widoczność nienajlepsza, a zejście problematyczne. Decydujemy się schodzić, by o 1:00 zameldować się przy namiocie.

Podsumowując jest to zdecydowanie najtrudniejsza droga jaką udało nam się kiedykolwiek zrobić, np. porównując do drogi szwajcarskiej różnica jest kilku solidnych klas! Na trudności składa się chyba to, że jest nie chodzona (bez śladów przejścia, krucha), a poza tym praktycznie cały czas wymagająca wspinaczkowo!

autor: Łukasz Muller dodał: Michał
Komentarze (0) - dodaj swój komentarz

Copyright © 2008 KW Toruń, kontakt