![]() |
![]() |
SerwisKW ToruńLogowanieprzypomnij hasło zarejestruj sięPartnerzy | AktualnościASTURIA I KANTABRIA OCZAMI WOJTKA10 grudnia 2019, godz. 21:02Tegoroczne początkowe tygodnie sierpnia spędziliśmy z Anią w północnych częściach Hiszpanii - Asturii oraz Kantabrii, czyli krainach pysznych serów i cydrów. Wszystko to w oceanicznym mikroklimacie w pobliżu znanego Parku Narodowego Picos de Europa w Górach Kantabryjskich. Pomysł na wyjazd pojawił się spontanicznie po kuluarowych rozmowach w krakowskim środowisku. Prosta logistyka, dobre ceny biletów lotniczych oraz informacje o wielu pięknych i darmowych miejscach biwakowych poskutkowały rychłą decyzją o wyjeździe. Lot z Katowic do Santander tanimi liniami to najszybszy sposób na trasport. Możliwy jest także lot do Lourdes często dostępny w lepszych cenach, jednak wymaga dojechania kilkuset kilometrów północnym wybrzeżem. Na miejscu warto wypożyczyć samochód. Wspinanie w Chorreras. Rumenes Techniczne 7a w lewej części Cicera Świetne widoki na cała dolinę z sektora Cicera Z praktycznych informacji: my spaliśmy w Lebena między La Hermida a Potes, gdzie znajduje się kameralny parking z łazienkami i bieżącą wodą, ale możliwe jest też campingowanie na parkingach, spod których dojdziemy bezpośrednio do sektorów wspinaczkowych. Wieczorne obozowisko w dolinie Drugim rozdziałem tego krótkiego wyjazdu była wizyta w Picos de Europa oraz wspinanie na ikonie tego rejonu czyli Naranjo de Bulnes. Monolityczna góra znana jest między innymi z polskich akcentów. Adam Pustelnik odniósł sukces na Orbayu, ale miał także nieszczęśliwy wypadek na tej samej górze w trakcie pracy nad nową drogą z Nico Favresse. Znane są również co najmniej dwa doniesienia o polskich przejściach klasycznych Filara Kantabryjskiego. Czołowa ściana Naranjo (Picu Uriellu) 2519 m n.p.m Widok na naszą Kolebę Korzystając z dwudniowego okna pogodowego umawiam się z Mikołajem przebywającym w pobliżu na rodzinnych wakacjach na szybki wypad "do góry". Podeszliśmy pod ścianę dzień wcześniej i zdobyliśmy niezbędne informacje w schronisku przeglądając dostępne schematy. Ostatecznie najwięcej informacji przekazał nam młody francuski zespół, który przebywał na miejscu już od kilku dni. Po naradzie zmieniliśmy cel. Początkowo chcieliśmy wspiąć się drogą Directissmia, lecz z uwagi na to, że ubezpieczona jest głównie starymi nitami zmieniamy wybór na drogę Murciana 78 również na ścianie zachodniej. Nocowaliśmy w kolebie, która tylko pozornie pełniła wysoki standard. W czasie nocnych opadów woda spływa swobodnie na nasze śpiwory. Wapień to jednak dziurawa skała. Z powodu deszczu i niskich temperatur wystartowaliśmy z opóźnieniem ok. godziny 10. Po trzech długościach liny wzmógł się wiatr osiągając swoje apogeum po 6. wyciągu i już do końca wspinania nie tracił na sile, a koniec okazał się nie być blisko. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem tak silnych podmuchów w trakcie wspinania. Kluczowy wyciąg za 7c+ to dojście przewieszoną rysą za ok 6c+ i następnie szara płyta " po niczym", którą zgodnie z planem przehaczyliśmy. Klasycznie wspinaliśmy się do 7a. Górne wyciągi to płytowe wspinanie w 5-6 trudnościach, bez stałych punktów. Asekuracja nie zachwycała, jednak wspinanie było raczej lite, a stopnie i chwyty bardzo dobre. Na długich 55m wyciągach udawało się założyć jedynie kilka przelotów, głównie z kewlarów i offsetowych alienów. Odwagę odbierała nie odległość od ostatniego przelotu, a silne podmuchy wiatru. Wczesnym wieczorem zameldowaliśmy się na szycie, po czym zeszliśmy kilkaset metrów granią na czterech łapach chroniąc się przed wiatrem. Południowa wystawa, gdzie jest dostępna popularna linia zjazdów nie żałowała nam podmuchów. Wykonaliśmy dużą ilość krótkich zjazdów ze zworowaną liną, ściągając ją z błagalnym wzrokiem. W trakcie zjazdów i zejścia.. Wojtek Taranowski |
Copyright © 2008 KW Toruń, kontakt |